SZLAK

Po raz pierwszy nie błądziła. W sumie to mogła ją lepiej poinstruować. Pewnie zapomniała – pomyślała patrząc na wyrysowanego, na szybie drzwi wejściowych, przeogromnego penisa.

Gdyby jej wspomniała o tym znaku wodnym, pewnie dotarłaby tutaj dużo wcześniej.

Fjut krzyczał o potrzebach autorki. Był przeogromny. Nadawałby się do galerii sprzętów trudnych do okiełznania. Nie miała wyjścia. Dociskając dzwonek, zmuszona była ciągle na niego patrzeć. Anna nie śpieszyła się z ich otwarciem. Za to pies, wręcz, jakby nie mógł się doczekać jej przybycia.

Przeogromna labradorka, zawisła na niej przednimi łapami w geście powitalnym, śliniąc ją niewymiernie. Ocierała twarz chusteczką, próbując nie zwrócić przy tym porcji obiadowej.

Ktoś zapomniał umyć jej zębów.

- Nietypowy szlak – Wskazała palcem na monstrualny gadżet, wyrysowany na szybie w drzwiach.

- To Stasia, moja przyjaciółka. -

- Nie wygląda na waginę – Zaśmiała się zaskoczona stanem speszenia nowej znajomej.

- Staśka zawsze tak robi, gdy nie ma czasu się ze mną spotkać, a przebywa w okolicy-

- Zupełnie, jak Tony Halik- Czuła, że przełamały pierwsze lody. Wchodziła do środka.

Trzyletnia Kasia zajechała jej drogę swoją hulajnogą.

- Kim jesteś ?- Zapytała bez ogródek.

- Jestem nowa – Zaśmiała się Marlena .

- Jeszcze cię nie lubię-

- Ja ciebie chyba też- Dopiero teraz Kaśka postanowiła odstawić swój sprzętu, przesuwając się z zainteresowaniem w okolice jej przestrzeni.

- Pojeździsz ze mną na hulajnodze ?- Zapytała cicho.

- Chętnie, ale za moment-

- Chcę teraz -

- Tego się nie da zrobić. Ubijam z twoją mamą interes- Wyszeptała.

Komentarze

Popularne posty